Bo piłka to nie tylko Barcelona i Real
RSS
piątek, 29 stycznia 2010
Najwspanialsze trzy minuty w historii furbolu

Spośród wszystkich legendarnych postaci w dziejach piłki jedna wybija się na pierwszy plan i muszę się przyznać ,że jest to zdecydowanie mój ulubiony gracz – „samotna gwiazda”, czyli Garrincha. Ilość nieprawdopodobnych historii, które są kojarzone z  jego osobą jest niezliczona. Znane są opowieści o tym jak przedryblował całą obronę i bramkarza po to tylko ,żeby tuż przed linią bramkową się zatrzymać, cofnąć i ośmieszyć rywali jeszcze raz, także o tym jak kiwał tego samego golkipera 3 razy , bo koniecznie chciał mu założyć siatkę , a przy pierwszych próbach nie było to możliwe. Słynne są też „ gest Garrinchy”, meksykańskie „Ole” , boisko w rodzinnym Pau Grande za boczną linią którego było urwisko czy jego łóżkowe dokonania ( ok. 14 dzieci z kilkoma kobietami ) obarczone klątwą ( z pierwszą żoną miał 7 córek ). Niestety powszechnie wiadomo także o jego pijackich rekordach , które bił nawet w najlepszych latach kariery. To tylko kilka z opowiadań czyniących tą postać tak fascynującą . Gdy w 1950 r. Brazylia przegrywała MŚ na Maracanie z Urugwajem cały kraj płakał . Pele tak to wspomina : „Miałem wtedy 10 lat, ale doskonale pamiętam łzy mojego ojca. Płakali zresztą wszyscy, cała Brazylia. To był ogólnonarodowy płacz i lament. ". Garrincha w czasie meczu był na rybach i gdy po powrocie zobaczył płaczący tłum powiedział ,że to głupota, bo piłka jest od tego ,żeby w nią grać. Legendę Mane podsycają oczywiście opowieści o jego wyglądzie :miał ledwie 170 cm wzrostu, ważył mniej niż 70 kg, prawe kolano było skierowane do wewnątrz, lewe na zewnątrz, miał wystawioną miednicę , a lewa noga była krótsza 6 cm niż prawa , można było zauważyć ,że zezuje, a gdy szedł chwiał się lekko , ale nie na boki  a do przodu . Czy ktoś taki – dodając do tego nałogi, brak jakiejolwiek dyscypliny taktycznej i notoryczne opuszczanie treningów – mógł zostać dobrym piłkarzem ?

W 1958 r. mimo ,że zachwycał już od 5 lat w barwach Botafogo , nie miał pewnego miejsca w składzie kadry. W pierwszych 2 meczach na MŚ w Szwecji na prawym skrzydle grał Joel. Przeciwko Austrii ze względu na większą dyscyplinę taktyczną , a przed meczem z Anglią trenerzy bali się ,że brutalny lewy obrońca Slater zrobi beztroskiemu Mane krzywdę i wykluczy go do końca turnieju . Trzecim rywalem Canarinhos był ZSSR , który podobnie jak oni miał na koncie zwycięstwo z Austrią i remis z synami Albionu. Brazylijczycy bali się strasznie tego meczu .ZSRR było mistrzem olimpijskim z 1956 r. , w składzie mieli m.in. legendarnego Lwa Jaszyna , a ich futbol nazywany był „ naukowym „ z powodu doskonałego przygotowania fizycznego. Co gorsza na ten mecz miał wrócić ich najlepszy gracz Igor Netto. Trenerzy postanowili ,że jedynym sposobem na wygranie jest zaskoczenie zawodników  ZSRR  i zepchnięcie ich do defensywy. A do tego najlepiej nadawał się Garrincha. Do składu wracał też 17-letni Pele , który odniósł kontuzję w ostatnim meczu przed wyjazdem z Brazylii.

Jak wyglądał sam mecz ? Oto opis Ney Bianchi’ego z „ Manchete Esportiva„ :

"Monsieur Guige, który po godzinach jest żandarmem, nakazuje rozpoczęcie meczu. Didi szybko centruje do środka : minęło 15 sekund meczu . Garrincha przyjmuje piłkę podbiciem stopy: 20 sekund. Kuzniecow rusza w jego kierunku. Garrincha robi ruch w lewo, ale zamiast zamiast w  lewo rusza w prawo . Kuzniecow ląduje na ziemi i staje się pierwszym Jasiem* mistrzostw świata : minęło 25 sekund. Garrincha ponownie drybluje Kuzniecowa :27 sekund . Jeszcze raz : 30 sekund. I jeszcze raz. Cały stadion wstaje z miejsc . Kuzniecow siedzi na murawie przerażony: 32 sekundy. Garrincha rusza w stronę linii końcowej boiska . Kuzniecow rzuca się na niego raz jeszcze, tym razem wspierają go Wojnow i Kriżewskij: 34 sekundy .Garrincha robi nogą tak: pcha piłkę w jedną stronę, w drugą i znów rusza prawą stroną. Wojnow leży na brzuchu. Stadion wybucha śmiechem: 38 sekund . Garrincha strzela mocno z ostrego kąta. Piłka wstrząsa lewym słupkiem bramki Jaszyna i wylatuje za linię : 40 sekund. Tłum szaleje. Garrincha wraca do środka pola, cały czas niezdarny. Teraz zbiera oklaski. Publiczność znowu wstaje z miejsc. Garrincha ponownie biegnie do przodu z piłką . Jaś Kuzniecow znów się przewraca . Didi woła o piłkę :45 sekund. Puszcza rogala wewnętrznym podbiciem . Piłka omija łukiem Igora Netto i upada pod nogi Pelego . Ten podaje do Vavy:48 sekund. Vava do Didiego, ten do Garrinchy , ten znów do Pelego. Ten strzela i piłka uderza w poprzeczkę, odbijając się do góry : 55 sekund. Brazylia narzuciła zawrotne tempo. To rytm Garrinchy. Koszulka Jaszyna jest przepocona, jakby grał już od kilku godzin. Bombardowanie trwa . Raz za razem , Garrincha dziesiątkuje Rosjan. Stadion wpada w histerię …. i wreszcie eksploduje w momencie , gdy Vava strzela gola, dokładnie po 3 minutach gry „

Dziennikarz Gabriel Hannot nazwał początek meczu „ najwspanialszymi 3 minutami w historii futbolu” Brazylia wygrała mecz , kolejne 3 także i pierwszy tytuł MŚ dla kraju kawy stał się faktem . Garrincha 4 lata później rozegrał jeszcze lepszy turniej ( mówi się, że dwóch zawodników wygrało w pojedynkę MŚ : Garrincha w 62 i Maradona w 86 r.) , ale w 66 r. w wieku 33 lat był już tak zniszczony przez alkoholizm ,że nie był w stanie zapobiec klęsce w Anglii, ponosząc tam jedyną porażkę w reprezentacji. Pele i Garrincha grając razem nie przegrali żadnego meczu. Pele jest wielbiony do dziś , a Garrincha umarł w samotności. 20.01. była 27 rocznica jego śmierci .

*nazywanie Jasiami kolejnych mijanych rywali to jedna z nieprawdziwych legend dot. Garrinchy - sam Mane temu stanowczo zaprzeczył.

17:16, bartekw99
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 stycznia 2010
Bitwa o Highbury

W czasach gdy za złamanie nogi na boisku  nie grożono winnemu procesem , a angielski futbol oznaczał naprawdę wyspiarski styl gry , 14.11.1934 r. na stadion Arsenalu  przyjechali mistrzowie świata Włosi. Angielska federacja  nie należała od 1928 r. do FIFA nie wystąpiła więc w pierwszych  dwóch turniejach o MŚ ( w 1938 również) . Angielska prasa uznała oczywiście to spotkanie za "prawdziwy finał MŚ" . Włoska ekipa dowodzona przez legendarnego trenera Vitorio Pozzo była zdecydowanym faworytem meczu . W składzie miała m.in. dwóch argentyńskich oriundi : skrzydłowego Raimundo Orsiego i Luisa Montiego , obaj byli wicemistrzami olimpijskimi z 1928 r. z kadrą Argentyny. Po turnieju Orsi pozostał we Włoszech  ,natomiast Monti poprowadził jeszcze wraz ze Stabile biancocelestich do 2. miejsca w Urugwaju. Obaj byli jednymi z głównych autorów sukcesu ekipy Pozzo obok takich sław jak Giovanni Ferrari czy Giuseppe Meazza ( to jego imieniem nazwano San Siro w 1980r.  mimo iż stadion został zbudowany dla Milanu , a on był legendą Interu). O tym jak ważny był to mecz może świadczyć to ,że sam duce Mussollini obiecał za zwycięstwo każdemu zawodnikowi po Alfie Romeo i pokaźne premie finansowe . Także wyspiarze traktowali ten mecz poważnie , w składzie znalazło się aż 7 zawodników mistrza z 1933 i 34 r. czyli Arsenalu. W składzie znajdował się również młodziutki wtedy Stanley Matthews , który po wojnie stał się prawdziwą legendą Stoke City , Blackpool a także całego angielskiego futbolu za co otrzymał tytuła szlachecki Sir . Pele powiedział o nim : " Nauczył nas futbolu takim jakim powinien on być " . Sir Matthews znany był ze swojej uczciwej gry, ironią losu możnaby nazwać ,że jeden z jego pierwszych  meczy  w narodowych barwach przeszedł do historii jako tak brutalny , kto wie może on właśnie wpłynął na jego nienaganną boiskową postawę w dalszej  karierze.

Atmosfera przed meczem była gorąca , spodziewano się  walki na boisku , ale to co kibice zobaczyli przeszło ich najśmielsze oczekiwania . Mecz ten zasłużył na miano prawdziwej bitwy . Anglicy chcieli wygrać za wszelką cenę . Jako ,że w tamtych czasach niedopuszczalne były zmiany wpadli na pomysł by osłabić rywala przez kontuzje . Jak wymyślili tak zrobili i już w 2. min. Edward "Ted"  Drake złamał nogę Luisowi Montiemu , Argentyna musiała grać cały mecz w 10. Oszołomieni włosi stracili 3 gole w 12 min. ale to był dopiero początek emocji tego dnia. Włosi postanowili przyjąć twarde warunki gry , wkrótce poza boiskiem byli opatrywani : Hapgood ze złamanym nosem, strzelec dwóch pierwszych goli Brook, Bowden ,Barker , a także strzelec trzeciego gola Drake . To już była prawdziwa wojna na boisku. Na szczęście w drugiej połowie  rozpadał się ulewny deszcz co uspokoiło nerwy zawodników . W tych trudnych warunkach najlepiej czuł się Meazza ,który strzelił dwa gole i raz trafił w poprzeczkę .

Mecz wygrała Anglia 3-2 , ale tak naprawdę nie rozstrzygnął on o tym która z drużyn była wtedy lepsza, na pewno jednak umocnił stereotyp angielskiego futbolu jako brutalnego stylu gry . Jest też często przytaczany przez angielskich kibiców , którzy twierdzą ,że gdyby nie zatargi z FIFA ich gablota zawierałaby więcej trofeów.

20:12, bartekw99
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 stycznia 2010
Ilunga Mwepu - bohater komiczny ?

Niektórzy przechodzą do historii futbolu przez wielkie zwycięstwa ,inni  fantastycznymi  bramkami , oryginalnymi  cieszynkami  ,wspaniałymi zwodami itd. Drugi rodzaj futbolowych legend to ci źli. Brutalne faule ,zagrania ręką , oszustwa ,kontrowersyjne wypowiedzi , pozaboiskowe wybryki są także  częścią historii  futbolu . Jest jednak i trzeci gatunek tych, którzy znaleźli swoje miejsce w pamięci piłkarskich fanów. Nie dają się sklasyfikować do żadnej z kategorii , z reguły są to bohaterowie jednego zdarzenia , czasem komicznego, czasem tragicznego lub po prostu wzruszającego. Do tej  grupy można z pewnością zaliczyć Ilunge Mwepu .Przeszedł do historii dzięki temu : MŚ 1974

Samo wydarzenie jest komiczne, ma jednak oczywiście drugie dno. Ale zacznijmy od początku : droga Mwepu i kolegów na mundial nie była łatwa , musieli wygrać aż 3 dwumecze ( z Togo , Kamerunem i Ghaną ) ,a finałowej grupie ograli Zambie i Maroko . W drodze na niemieckie boiska przegrali tylko dwa mecze i trzeba przyznać ,że zasłużyli na to by pojechać na turniej. Zair był zdobywcą PNA z 1968  oraz właśnie z 1974 r. Nie byli to więc chłopcy do bicia ,choć futbol afrykański stawiał dopiero pierwsze kroki w stronę potęgi jaką staje się teraz. Pierwszym uczestnikiem MŚ z afryki było Maroko dopiero  w 1970 r. Jedynym krajem regularnie bijącym się z krajami spoza kontynentu był właściwie Egipt, który seryjnie jeździł na IO  zajmując nawet w 1928 r. 4 miejsce.  Zawodnicy z kraju gen. Mobutu jechali na turniej bez żadnego międzynarodowego doświadczenia ,ale mieli wielkie nadzieje . Mwepu powiedział po latach : " Wierzyliśmy ,że wrócimy do domu jako milionerzy" . Mieli powody by w to wierzyć , gdyż tuż po awansie otrzymali od Mobutu samochody i domy .  Rzeczywistość okazała się jednak okrutna. W pierwszym meczu Zair zagrał nieźle i przegrał ze Szkocją zaledwie 2-0. Był to niezły wynik jak na debiutantów. Jednak po meczu zawodnicy dowiedzieli się, że pieniądze przeznaczone  dla nich zostały przywłaszczone przez działaczy i nie zobaczą z nich ani grosza. W proteście zagrali fatalne spotkanie z Jugosławią  ( 0-9 ). Przyniosło ono jednak skutek odwrotny od zamierzonego . W hotelu odwiedzili ich żołnierze i zagrozili ,że jeśli przegrają wyżej niż 3 bramkami nie będą mogli wrócić do domu . Tymi wszystkimi okolicznościami Mwepu tłumaczył swoje zachowanie . Czy było tak rzeczywiście czy po prostu  zapomniał zasad gry w piłkę nigdy się nie dowiemy ,ale ja jestem skłonny uwierzyć ,że stres i strach miały wpływ na jego zachowanie. Biorąc pod uwagę te okoliczności , ta sytuacja nie wydaje się już tak śmieszna. Zwłaszcza wspominając jego  słowa  : "Wróciliśmy do domu bez pensa w kieszeni" . Po latach  potrafił jednak podejść do samego zdarzenia z humorem i wystąpił w programie "Feniks z popiołów "

Ciekawostka : razem z Mwepu w drużynie grał ojciec znanego piłkarza Lille , a wcześniej m.in.Bordeaux Rio Mavuby.

20:47, bartekw99
Link Dodaj komentarz »